Thessaloniki, miasto słońca
Kocham słońce … jasne, że morze i góry też. I taka kolejność jednak.
Teraz, gdy siedzę w tych górach, ok, może nie tak wewnątrz ale rzut kamieniem od nich, a morze mam z drugiej strony, tak to oceniam. Do tej pory bywałem nad morzem na wakacjach, potem już w Anglii prawie 20 lat dokładnie nad nim mieszkałem, by teraz znaleźć się w górach.
Góry były moim miejscem wypadowym od zawsze. Przez 20 lat dokładnie, mieszkając w Krakowie, jeździłem w Tatry, zarówno polskie jak i słowackie, czy w Gorce, czy po prostu, w okolice Krakowa, gdzie jest gdzie bywać właśnie. Gdzie są zieleń, pagórkowaty teren i ogólnie właściwy klimat. Tak, tak bywa w Polsce gdziekolwiek się człowiek nie znajdzie. Jest ten klimat i zapach. Nie byłem w Polsce już dłuższy czas ale sądzę, że te moje miejsca dalej są takimi, jakie były. Chociaż “mojego” schroniska na Markowych Szczawinach pod Babią Górą już nie ma, jest inne, nowe. Ale reszta musi być taka sama przecież :-)
Tatry wszak nie zmieniły się też. I piszę o tym, gdyż normalnie w wakacyjnym czasie, jestem wspomnieniami właśnie tam. W tych miejscach, gdzie w letnie wakacje bywałem. A miałem to szczęście, że moje lata dziecięce i młodość, to właśnie kolonie letnie nad morzem. Było też tak kilka razy, że nad morzem i na wsi, w tym samym roku. Potem takie kolonie inaczej, czyli obozy młodzieżowe też nad morzem. A już od czasów studenckich, wreszcie żeglowanie na Mazurach.
To było dla mnie wtedy dziwne uczucie. Gdyż do tamtej pory, nie wyobrażałem sobie wakacji letnich bez morza. I tak było właśnie. Nie mogłem wtedy zrozumieć, jak ludzie letnią porą mogą jeździć w góry. Nad morze, a potem ewentualnie w góry, proszę bardzo. I tak u mnie bywało. Te kolonie lub obozy nad morzem, a potem z rodzicami w górach, na wczasach.
W PRL tak można było. Zakłady pracy miały swoje własne ośrodki kolonijno-wczasowe. I tam właśnie jeździłem. Na Górnym Śląsku każda kopalnia miała taki ośrodek albo nawet nie jeden. Firmy pracujące dla kopalń, tak samo, czy każda elektrownia, czy większa fabryka. Mieszkałem w samym sercu kopalnianego przemysłu. I chociaż ani moja mama, ani ojciec nie pracowali na kopalni, to jeździłem właśnie do takich ośrodków. Wielu dzisiaj już nie ma. Tak jak nie ma niedużego ośrodka kolonijno-wczasowego między Jastrzębią Górą, a Rozewiem, gdzie byłem ostatnie dwa razy na koloniach. Ale wąwóz Lisi Jar, jasne, że jest dalej w tych okolicach :-)
Dzisiaj na codzień mam i jedno i drugie za oknem, morze i góry. I morze wygrywa. Nic na to nie poradzę. Teraz, prawie codziennie po pracy, nie jadę domu ale do portu w moim mieście i sobie tam bywam jakiś czas. To port taki bardziej trochę historyczny dziś, aniżeli czynny biznesowo. Ale nabrzeża pozostały, czy falochrony, jest nieduża marina jachtowa. Najważniejsze, że samochodem można podjechać prawie że na plażę pod sam portowy falochron. I jeśli nie ma pogody, można siedzieć w aucie. Wystarczy otworzyć okno, by widzieć, słyszeć i czuć morskie fale. Gdy jest odpływ, jest nieco gorzej, gdyż poziom morza jest prawie 7m niżej nabrzeża. Ale gdy jest przypływ, wodę można prawie dotknąć ręką.
Mam w telefonie aplikację prognozy pogody. Ma to każdy, który ma smartphone, może mieć. W telefonach Samsunga, taka aplikacja jest standardem. Tak miałem w każdym modelu Samsunga. A mam już trzeci, albo i czwarty model tej firmy. Oczywiście, system wykrywa lokalizację i pokazuje prognozę tego miejsca, w którym aktualnie się jest. Ale oprócz tego można dodać kilka innych lokalizacji, jakie się chce.
U mnie, od czasu, gdy tam byłem zimową wtedy porą, już lata temu, jako pierwszą lokalizację mam Lagos w Portugalii. Tam jest lato cały rok, po prostu. Zimą jest troszkę chłodniej ale tylko tak, jak nad Bałtykiem w lecie. Więc nie ma dyskusji. Mam Bordeaux nad Atlantykiem, Perpignan nad Morzem Śródziemnym, Funchai na Maderze, czy La Valetta na Malcie. Wszędzie w tych miejscach lato trwa cały rok. Zerkam sobie do tych prognoz bardzo często. I robi mi się ciepło na sercu właśnie. Nawet wtedy albo raczej właśnie wtedy, gdy u mnie jest pochmurno, czy pada deszcz. Natychmiast do mnie dociera, że akurat w tym samym czasie jest ciepło i słonecznie w innych miejscach, gdyż właśnie tak jest.
Stosunkowo niedawno, zupełnie przypadkiem, odkryłem Thessaloniki. I okazuje się, że ta lokalizacja przebija każdą inną, o jakiej wiedziałem do tej pory i jakie miałem w swoim smartphonie. Teraz, letnią porą, dzień w dzień temperatura waha się tam w granicach 35-39 stopni. I to jest to. Zimą jest tam o jakieś 10-15 stopni mniej. Mało? Czyli, jednak Grecja :-)
________
tagi:
|
|
cbrengland |
| 26 lipca 2025 18:25 |
Komentarze:
|
|
pajuch @cbrengland |
| 27 lipca 2025 18:30 |
Hiszpania, Fuengirola (nieopodal Malagi). 25 grudnia ubiegłego roku.
Mimo przyjemnej temperatury tubylcy obrani w kurtki i czapki.
Po przeczytaniu notki na blogu o bitwie pod Fuengirolą trzeba było odwiedzić tamtejszy zamek przy okazji wycieczki do Andaluzji. Trafiliśmy jednak na jeden z nielicznych dni w roku, gdy był niedostępny do zwiedzenia.
|
|
cbrengland @pajuch 27 lipca 2025 20:30 |
| 27 lipca 2025 19:06 |
W zimie dobrze pojechać właśnie do ciepłych krajów. Ma się wrażenie wtedy, przynajmniej, ja tak miałem, że lato trwa dłużej.
________
|
|
MarekBielany @cbrengland 27 lipca 2025 21:06 |
| 27 lipca 2025 20:20 |
Latem jest dobrze pojechać na północ.
Nord Cap.
P.S.
zazdroszczę (!) którym się udało.
|
|
cbrengland @MarekBielany 27 lipca 2025 22:20 |
| 28 lipca 2025 07:03 |
Nie masz racji zupełnie. Kiedy, jak nie w lato można się wygrzać w słońcu i nabrac tej właściwej życiowej energii? Jestem na północy, a piszę o słońcu. Mało go bowiem jest wlasnie tutaj.
Ale dzisiaj w Grecji pożary. Za gorąco.
_________
|
|
cbrengland @cbrengland |
| 28 lipca 2025 16:47 |
A jednak ten port w moim mieście jakoś tam działa i statki, nieduże ale jednak, wpływają i wypływają, przy pelnym przyplywie i tylko
A marina jachtowa, taka mazurska jest i fajnie
_________